Wielebny Wampir: Relacja z koncertu Artrosis w studiu na Łęgu w Krakowie - 27.IV.2000

 

Jak do tej pory było mi dane obejrzeć cztery koncerty Artrosis. I właśnie przychodzi mi opisać czwarty, najbardziej nietypowy koncert tej kapeli na jakim byłem. Nietypowy , choćby dlatego , że odbył się w studiu telewizyjnym w krakowskim Łęgu , gdzie został zarejestrowany i ma być wydany. Tym razem Artrosis wystąpiło na imprezie gdzie zebrała się niemal połowa składu Metalmanii , czyli Behemoth ,Yattering , The Sins Of Thy Belowed oraz Theatre of Tragedy, i zagrało dokładnie w środku. Występ ich poprzedzały dwie deth'owe wspomniane wyżej kapele co było troszkę dziwne , choć to szczegół biorąc pod uwagę , że cała impreza ruszyła z godzinnym opóźnieniem , a przerwy między koncertami , mimo że zapowiadane zawsze na piętnaście-dwadzieścia minut ,trwały tyle , ile same występy czyli... 50 minut ( no może ciut przesadziłem, Yattering grał ponad godzinę). Te drobne fakty sprawiły, że trudno było się rozkręcić i ja osobiście złapałem klimat dopiero podczas występu Artrosis. Pierwszym doznaniem związanym z tym koncertem był...mocny szok, bowiem Madeah wystąpiła w stroju , którego stylizację datowałbym na osiemnasty wiek. Jakby tego było mało , najpierw, jeszcze bez publiczności , nagrywano teledysk do Morfeusza: chyba największego hitu z ostatniej płyty Sztuki Róż .W końcu wpuszczono nas na salę i zaczął się regularny koncercik. Na pierwszy ogień pojawiło się Na Wieki Wieków następnie Do Zła , Ukryty Wymiar , Taniec , Morfeusz , Crazy...przy okazji Magda przypomina o pięcioleciu zespołu i rozpoczyna się chyba najbardziej lubiany utwór , czyli Prośba . Kolejne utwory to: Pośród Kwiatów i Cieni, A Ja i na koniec Szmaragdowa Noc. Tak , właśnie na koniec: bisu nie było , co również stanowiło wyłom w tradycjach koncertowych zespołu. Cały występ trwał około pięćdziesięciu minut, a to z powodu straty czasu zajętego przez nagrywanie teledysku. Tak wiec z programu koncertu wycięto trzy utwory: Czarno-Białe Sny , My i bis ,którym miał być Nazguls. Ogólnie trudno mi ocenić ten koncert. Na początku stałem pod samą sceną obok odsłuchów , gdzie jakość dźwięku była gorsza niż dalej od sceny. Poza tym zabrakło troszkę klimatu , a to z winy publiczności. Tylko kilka osób bawiło się jak należy. Gdzie ci fani z koncertu w 38 albo z Koziorożca? Wstyd za niektórych fanów....mimo wszystko ja bawiłem się nieźle (bądź co bądź koncert był zagrany na wysokim poziomie) i muszę przyznać że jestem pełen podziwy: kolejny , diametralnie różny od innych koncert....A poprzednie trzy również zdecydowanie różniły się od siebie. Kolejna odsłona koncertowego oblicza zespołu. Chylę czoła....

 

Powrót