Mr.Death: Fetish

 

Płytę otwiera utwór o nazwie Fetish co wcale nie oznacza, że jest on śpiewany po angielsku. Zespół postanowił, że po raz pierwszy zarówno płyta polsko, jaki angielskojęzyczna będą miały takie same nazwy. Słuchając go przypomniał mi się Na wieki wieków z drugiej płyty. Jednak kolejny utwór nie pozostawia złudzeń, że nie mamy do czynienia z klonowaniem twórczości, lecz z zupełnie nowym materiałem, a Zniewolona myśl dopełnia obrazu nowego brzmienia Artrosis. Nawiązania do Pośród kwiatów... słychać natomiast w utworze o nazwie Prawda który promuje płytę. Choć bez wątpienia jest to najbardziej nośny i delikatny numer z całej płyty, to miło jest odpocząć po industrialnej Zniewolonej myśli. Kolejnym utworem, na który warto zwrócić uwagę jest Samuel. Jest to chyba najbardziej rozbudowany i zróżnicowany utwór Artrosis, jaki powstał i z pewnością jeden z najpiękniejszych. Mistrzowska aranżacja gasi lub wzmaga emocje płynnie przechodząc z krzyku w szept. Drugim i ostatnim nawiązaniem do trzeciej płyty jest niemalże przebojowy, bardzo rytmiczny i gitarowy Ostatni raz. Choć na całej płycie jest bardzo mało gitar to nie można jednak powiedzieć, że jest to płyta lekkostrawna. Wręcz przeciwnie, nie należy się raczej nastawić psychicznie odprężenie przy przyjemnej muzyczce, lecz prędzej na absorpcję dużej dawki różnych dziwnych dźwięków. Można powiedzieć, że zespół odświeżył swój wizerunek, choć na pewno wielu dotychczasowych fanów będzie miało trudny orzech do zgryzienia. Nie da się ukryć, że zespół podążył drogą, na której w Polsce praktycznie nie ma konkurencji. Czas pokaże czy elektorat Artrosis jest gotowy podjąć to wyzwanie.

 

Powrót