ART. (Onet): Fetish

 

W nazwie zespołu Artrosis o jego muzyce najwięcej mówią trzy pierwsze litery. Grupa rzeczywiście wykonuje kompozycje spod znaku "art". Są bardzo malownicze i sugestywne, choć powstają głównie z dobierania ciemnych barw.

Longplay "Fetish" to jej najnowsza kraina dźwięków, z którą spotkanie jest nie tylko jakimś krótkim przeżyciem, ale staje się wyprawą w zupełnie inną rzeczywistość. Niepostrzeżenie utwory przechodzą jeden w drugi. Trudno jakiś z nich szczególnie wyróżnić. To rozdziały niezwykłej księgi.

Chociaż band jest kwartetem, gra bez perkusisty. Zastępuje go automat. Muzyce Artrosis zupełnie to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Rytm w nagraniach formacji podkreśla cichy puls, a nie mocne uderzenia bębnów. Gitary również pojawiają się w odpowiednim miejscu i czasie. Ich gra nie jest cały czas równie intensywna (mocniej uderzają m.in. w piosenkach "Druga twarz" i "Ostatni raz"). Wszystko dlatego, że całość prowadzą instrumenty klawiszowe. To głównie z nich kapela wyczarowuje swoją szczególną miejscami, bardzo teatralną aurę ("Prawda"). Poza przeważnie dość rozwlekłą grą klawisza, sporo dzieje się w tle. Mamy tutaj rozmaite udziwnienia i pogłosy ("Samuel"). Czasem też część instrumentalna "numeru" wypada dzięki temu dość zadziwiająco ("Zniewolona myśl").

Teksty autorstwa wokalistki Medeah mają wyraźnie poetycki charakter. Nie są to równo zgłoskowe, rymowane wersy. Ich budowa jest bardziej skomplikowana - tak, jak i sprawy, których dotyczą. "Druga twarz" opowiada o złożoności ludzkiej natury i walce o pokazanie prawdziwego siebie. Z kolei "Zniewolona myśl" dotyczy także tego, czego nie widać - ukrywanych w nas spostrzeżeń oraz opinii o rzeczach dziejących się wokół. W tym wszystkim znalazło się miejsce dla miłości, przynajmniej jej fizycznej strony ("Zanim wstanie świt").

"Fetish" to przyjemna propozycja dla fanów art rocka i rocka gotyckiego, dla fetyszystów również.

 

Powrót