Dar(e)k (Faeton): Fetish

 

Tej grupie należy się już co najmniej szacunek, czemu zresztą nikt nie stara się zaprzeczać. ARTROSIS jest bowiem zespołem, który przetrwał burze i wciąż konsekwentnie podąża w stronę własnych fascynacji, nie oglądając się na boki. Ta konsekwencja sprawia, że można dziś mówić o podwalinach stylu, na który formacja pracuje od lat wielu. "Fetish" to krok w stronę lepszej przyszłości, tak sądzę. Muzyka pozostała ta sama, z jedną różnicą... Otóż wydaje mi się, że album ten jest najspokojniejszą, najbardziej liryczna płytą ARTROSIS. Może tez wrażenie to spowodowane jest faktem, że schowało się nieco zawsze bardzo mocno wystawione wiosło. Poza tym jest na tej płycie przewaga kompozycji, które określić można jednym słowem: mistyczne! Tak, ta płyta ma pewna dramaturgię, pewną sakralna podniosłość. Czar, który sprawia, że "Fetish" rzeczywiście plasuje się na najwyższej pozycji w dotychczasowym dorobku grupy. To niezwykły paradoks, ponieważ w tym zespole niewiele się zmienia, a jednak każdy kolejny album wywołuje dreszczyk. Kolejną zaletą "Fetish" jest umiejętność łączenia gotyckiej atmosfery z czymś o wiele bardziej pogodnym, nierzadko okupionym łzami, ale z jakąś małą nutka optymizmu. Ktoś pomyśli że to niezbyt dobre wieści, jednak posłuchajcie tej płyty w skupieniu, najlepiej nocną porą. Sam doświadczyłem czegoś, co można by tłumaczyć bardzo swobodnie. Po prostu ta muza uniosła mnie w zapomnienie, zmusiła do refleksji, których tu pełno oraz sprawiła, że z dnia na dzień mój szacunek do tej formacji rośnie. Jeśli miałbym wskazać (pomijając oczywiście naszych zachodnich sąsiadów) rynek, na którym gotycka muzyka robi największe postępy, zachowałbym się jak patriota, choć bynajmniej nie z patriotycznych pobudek. 
 

Powrót