Robert Kołud: W imię nocy

 

Bardzo podobała mi się pierwsza płyta Artrosis więc do drugiej podszedłem z dużą nadzieją. Przez pierwsze kilka dni przesłuchałem ją chyba 6 razy więc świadczy to o tym że "siadła". Po pierwszym przesłuchaniu niewiele utkwiło (może utwór "W Góre" i rozbudowany "Ukryty Wymiar" - brawo za te prawie 9 minut). Płyta może nie zawiera takich "chwytliwych" numerów jak niektóre z "Ukrytego Wymiaru". Poza tym rzuca się jeszcze bardziej "metalowe" brzmienie gitary która jest bardzo (za bardzo?) wybita do przodu więc perkusja (może słusznie) jest schowana (przynajmniej automat nie drażni). Wokal podobnie jest nieco bardziej schowany i bardzo "spogłosowany", co niektórym może przeszkadzać ale myślę że konsekwentnie zastosowany na całej płycie tworzy jej pewien styl. I to były wrażenia po pierwszym przesłuchaniu. Później były następne i dopiero wtedy rozsmakowałem się w płycie. Płyta IMO jest lepsza od pierwszej - bardziej spójna, uporządkowana ale zarazem zróżnicowana. No i ważne - posiada "klimat", cokolwiek to oznacza :-). Co do ulubionych, wyróżniających się dla mnie fragmentów - na pewno utwór "Ukryty Wymiar" - zawsze ceniłem rozbudowane numery. Bardzo oddziaływuje na moją wyobraźnię utwór "Nie ma nic" - w zasadzie w pewien sposób monotonny - dość dołujący - wywołuje we mnie niesamowity klimat i wręcz przywołuje pewne obrazy.
Inny od reszty jest także utwór "Crazy" - z "beztekstową" wokalizą w stylu Lisy Gerrard (Dead Can Dance). No i jeszcze może przejmująca melodyka wokalu w "Prośbie". Co do pozostałych plusów - dodatkowe materiały "multimedialne" na płycie (choć może nie jestem do końca nimi usatysfakcjonowany) i bardzo ładny sposób wydania płyty CD. Z minusów , to osobiście oczekuję czegoś innego od solówek gitarowych (absolutnie nie chodzi o jakieś "wymiatanie"), może troszeczkę więcej emocji. Ale może zespół miał założenie takie jak wyszło. Teksty tym razem wszystkie autorstwa Medeah, jednak nie wypowiem się na ich temat, gdyż nie byłem nigdy mocny w ocenie liryki. Podsumowując jeżeli ktoś lubił Artrosis z pierwszej płyty, to myślę że druga się także spodoba, jeżeli nie lubił to jest pewna szansa ze się przekona, aczkolwiek IMHO raczej niewielka.

 

Powrót